Category: Zabawy z dzieckiem

Miasto dla dzieci

miastodladzieciDlaczego trzeba dbać o wspólną przestrzeń, jak zbudować kolorowy szałas i kim są partyzanci ogrodniczy – to tylko część tego, co kryje w sobie przeznaczona dla dzieci i dorosłych publikacja „Miasto dla dzieci” autorstwa Eweliny Kruszyńskiej.

Tajemniczy sprawca maluje w wielu miastach bloki. Ale chyba niezbyt uważał na lekcjach plastyki. Zna tylko trzy kolory – żółty jak śpioszki niemowlaka, kolor zupy z zielonego groszku i brzoskwiniowy jak babcina halka.

Przystępnie podane treści i zabawne, inteligentne ilustracje będą doskonałym pretekstem do wspólnych zabaw i poznawania miasta oraz pomocą w objaśnianiu zagadnień dotyczących przestrzeni miejskiej dla każdego zaangażowanego rodzica. Z „Miasta dla dzieci” skorzystają również pedagodzy. Poszczególne rozdziały publikacji są napisane tak, by ułatwić tworzenie scenariuszy zajęć edukacyjnych i uatrakcyjnić szkolne spacery i wycieczki.

Najmłodsi odbiorcy już naszą książeczkę sprawdzili. Stopień trudności treści, ich przystępność i atrakcyjność dla dzieci zostały zweryfikowane podczas dziesięciu warsztatów kontrolnych, przeprowadzonych w Szkole Podstawowej nr 24 w Lublinie im. Partyzantów Lubelszczyzny oraz w Międzynarodowej Szkole Podstawowej Paderewski w Lublinie.

Zapraszamy do czytania, pobierania i drukowania. Publikacja „Miasto dla dzieci” jest udostępniona na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa Użycie niekomercyjne 3.0 Polska, co oznacza, że każdy może z niej skorzystać bezpłatnie w domu i szkole. Publikacja TUTAJ.

Autorka Ewelina Kruszyńska – realizuje projekty w Pracowni Edukacji i Animacji Kultury Warsztatów

Kultury w Lublinie. Pedagog, animatorka i menadżerka kultury, plastyk. Koordynatorka programów edukacyjnych, autorka projektu Lub design.

Projekt zrealizowano w ramach stypendium z budżetu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Słowne zabawy

słowaCzasami trzeba wybrać się z dzieckiem w długą podróż. Tak długą, że jedna drzemka nie wystarcza. Jeśli dodatkowo podróż odbywa się już po zapadnięciu zmroku, wtedy cierpliwość dziecka – a tym samym i rodziców – wystawiona zostaje na ciężką próbę.

Ratunkiem może okazać się przenośny stolik, zakładany na fotelik dziecka. Na nim może bawić się zabranymi z domu zabawkami lub rysować. Stolik taki to jednak spory wydatek. Co więc robić, gdy dziecko zaczyna się nudzić, a przed nami jeszcze daleka droga i nie można zastosować formułki „już niedaleko”?

Ratunkiem mogą okazać się gry słowne. 

Najbardziej popularna to wypowiadanie kolejno wyrazów zaczynających się na tę literę, która kończyła słowo wypowiedziane przez poprzednią osobę. Kluczowe jest jednak ustalenie zawczasu podstawowej zasady – nie używamy wyrazów kończących się na „a”. Lista wyrazów zaczynających się na tę literę szybko zostaje wyczerpana…

Zabawa w zdania – wypowiadamy proste zdanie, które następnie zaczynamy rozbudowywać, dodając kolejne wyrazy. Każda z osób musi powtórzyć zdanie wypowiedziane wcześniej, dodając jeden wyraz. Jeśli wybierzemy dowcipny temat, zabawa może dostarczyć dużo radości.

Zagadki – ta zabawa rozwija logiczne myślenie. Zadajemy zagadki np. „Co jest rude, ma puszysty ogon i lubi orzechy?” Oczywiście poziom trudności uzależniamy od wieku dziecka.

Role możemy odwrócić – dziecko zadaje zagadki, rodzic odpowiada. To również zmusza do logicznego myślenia oraz poszukiwania nowych wyrazów.

Przeciwieństwa lub pary – rodzic wypowiada słowo, a dziecko musi znaleźć jego przeciwieństwo lub parę (słowo, które zawsze jest z nim kojarzone).

Gdzie to jest schowane? Dziecko wyobraża sobie, że ukrywa pewną rzecz, w miejscu, które jest znane rodzicom. Ich zadaniem jest odnalezienie rzeczy  –  zadają pytania, które mają pozwolić im na odgadnięcie kryjówki (czy schowałeś to w salonie/łazience/kuchni? czy schowałeś to wysoko?)

Zgadywanka – rodzic zadaje dziecku pytania, na które ono umie odpowiedzieć. Może się to odbywać na zasadzie wymieniania: wymień trzy rzeczy, które są białe/które służą do mycia/które jemy na śniadanie. Poziom trudności uzależniamy od tego, jak dziecko radzi sobie z kolejnymi pytaniami.

Zabawy słowne to propozycja nie tylko na długą podróż. Także na inne sytuacje wymagające cierpliwego czekania (kolejka do lekarza). Ale także na spokojną zabawę w domu, bo służą nie tylko temu, aby szybciej i milej upłynął czas. Rozwijają logiczne myślenie, spostrzegawczość, trenują pamięć, wzbogacają słownictwo. I dają mnóstwo satysfakcji dziecku, które w ten przyjemny sposób przekonuje się, jak dużo wie i umie.

mamamili

mamamili.blogspot.com

Zabawy na świeżym powietrzu

zabawy1W tym roku zima raczej nas nie rozpieszczała zimowymi klimatami, w większości kraju brakowało śniegu i mrozu, a dzieciaki wyjątkowo krótko mogły cieszyć się aktywnością typową dla tej pory roku. Tym bardziej cieszy szybko rosnąca temperatura i słońce, które coraz wyżej wędruje po niebie i rzadko skrywa się za chmurami. W ogródkach kwitną pierwsze krokusy, przyleciały już czaple i żurawie, to nieodzowny znak, że zima już nie wróci. Zachęcamy do spędzania czasu z dziećmi na świeżym powietrzu, aktywnie i z pomysłem!

Podwórko aktywnego Smyka
Niestety minęły już czasy, gdy dzieci po szkole umawiały się na wspólną zabawę na podwórkach, gdy przez cały rok do zmroku słychać było za oknami radosne okrzyki „pobite gary!!!” , a trzepaki i place zabaw pełne były dzieciarni ćwiczącej akrobacje. Dziś bardzo rzadko rodzice pozwalają dzieciom wychodzić samodzielnie na dwór i organizować spontaniczną zabawę. Trzeba przecież iść na basen, angielski, balet i do szkoły muzycznej…

My proponujemy jednak nie poddawać się bezrefleksyjnie współczesnym trendom i małymi krokami wywalczyć nieco czasu i sposobów na aktywne lecz samodzielne spędzanie przez dziecko czasu po szkole na dworze. Dobrym początkiem, którym zainteresujecie także rówieśników dziecka, może być zgromadzenie ciekawych przyrządów do zabaw na świeżym powietrzu. Przydadzą się także Waszej rodzinie na weekendowe wypady do parku lub wspólne wycieczki!

Nieśmiertelne hula-hop – można się nim bawić na wiele sposobów! Nie tylko przez kręcenie tułowiem. Dla dzieci mniej więcej do 130 cm wzrostu wystarczy koło o średnicy 60 cm, dla wyższych dzieci – o średnicy 80 cm. Hula-hop można turlać do siebie (najlepiej do tej zabawy przydadzą się dwa koła, po jednym dla każdego – turlamy jednocześnie), rzucać pionowo, można rozłożyć je na ziemi i rzucać do środka różnymi przedmiotami jak do celu. A może zorganizujecie zawody kto dalej rzuci hula-hop, rozhuśtując je najpierw na ręku? Dla kolegów i koleżanek dziecka warto mieć w domu kilka hula-hop, koszt jest bardzo niewielki, po kilka złotych za sztukę.

zabawy2Boule – stara i znana gra pochodząca z Francji. Doskonale bawi zarówno dorosłych, jak i dzieci. W Polsce można kupić także zestawy dziecięce (m.in. z wykorzystaniem postaci Angry Birds). Do rozgrywki potrzebny nam będzie spory kawałek utwardzonej ziemi (może być także drobny żwir) oraz zestaw specjalnych kul. Grać może od 2 do 6 graczy. Szczegółowe instrukcje znajdziecie na wielu stronach w Internecie, ale generalnie chodzi o to, aby tak rzucać swoje kule, by znalazły się jak najbliżej kuli-świnki wyrzuconej w przestrzeń na początku gry. Oczywiście można też za pomocą swoich kul, odtrącać kule przeciwnika.

Kapsle – pamiętacie kultową zabawę podwórkową w „Wyścig Pokoju”? Co stoi na przeszkodzie, aby zainteresować nią także dzisiejszych 8-10-latków? Naklejki z flagami państw znajdziecie bez problemu, a można je także wykonać samodzielnie, rysując i kolorując. Wystarczy kilka, kilkanaście jak najmniej zdeformowanych kapsli od butelek, obciążyć je plastelina lub woskiem, nakleić flagę i gotowe! Reszta zabawy będzie zależała od fantazji uczestników. Można narysować zawiłą i pełną pułapek trasę na parkowej asfaltowej alejce lub poprowadzić wyścig na wzór Rajdu Paryż-Dakar, przez trawę, piasek i asfalt oraz po krawężnikach. Kto pierwszy dopstryka swojego zawodnika do celu?

Latawiec – właściciel fajnego latawca, w dodatku umiejący go puszczać po niebie, z pewnością zgromadzi wokół siebie grupkę dzieciaków z otwartymi z podziwu buziami. Nie jest to droga zabawka, gdyż w zasadzie każdy latawiec lata , wystarczy go tylko umiejętnie puszczać. Może trudno będzie wprawić go w ruch między ciasnymi blokami, ale przeważnie w naszym zasięgu znajdziemy boisko czy trawniki w parku. Jeśli chcecie sterować latawcem, kupcie najprostszy, ale dwulinkowy. A do zwykłego „zawiśnięcia” wysoko na niebie wystarczy Wam jednolinkowy. Modele dwulinkowe można dostać już dla dzieci od siódmego roku życia. Pamiętajcie o podstawowej zasadzie: do startu latawca potrzebne będą dwie osoby. Jedna trzyma latawiec dziobem do góry, prostopadle do ziemi, linkami od siebie, stojąc przodem do wiatru, a druga rozwija linki i staje tyłem do wiatru. Teraz wystarczy zgranie ruchów i startujecie!

Tablica z koszem do koszykówki lub przenośna bramka do piłki nożnej. Pierwsza z nich zgromadzi wokół chłopców lub dziewczyny raczej powyżej 10 lat, zaś druga może być atrakcją dla młodszych chłopców, którzy z dala od boiska mogą poćwiczyć kopanie do celu lub obronę. Taką bramkę spokojnie da się używać w przydomowym ogródku.

A może chodzenie na szczudłach? – Oczywiście nie na dużych drewnianych, ale zabawowych dziecięcych, w postaci np. kolorowych kubełków z linami do trzymania. Świetna zabawa na równowagę, a kubełków można używać do wielu innych zabaw!
Ciekawą i oryginalną propozycją może być także gra w dziecięcego krykieta. Porządny zestaw kosztuje ok 100 zł, ale mamy gwarancję, że posłuży nam przez kilka sezonów. To zabawa na koordynację, cierpliwość i celność. Przy grupie dzieci zajęcie na dobrą godzinę.

A w plecaku aktywnego Smyka…

Badminton lub Speedminton – w tę grę z powodzeniem zaczynają grać mniej więcej 6-letnie dzieci, oczywiście wszystko zależy od czasu spędzonego na ćwiczeniu. Dorośli często tracą cierpliwość, ucząc dzieci grać w badmingtona, gdyż na początku (a ten „początek” może długo trwać) trudno malcom w ogóle trafić rakietką w lotkę, nie mówiąc o odbiciu jej w konkretnym kierunku. Warto przetrwać ten etap, proponując dzieciom zabawy doskonalące technikę i celność, a będące wstępem do prawdziwej gry. Na przykład położyć na trawie hula-hop i kazać dzieciom z pewnej odległości odbijać lotkę tak, aby trafiła do wnętrza koła.

Skakanka i guma do skakania – nieodzowne w dziewczęcej wersji plecaka aktywnego smyka. Nauka skakania na skakance wcale nie jest łatwa, na ogół udaje się 6-, 7-latkom. Wymaga koordynacji ruchów, dlatego jest doskonałym ćwiczeniem dla dzieci. Z kolei do gry w gumę najlepiej zaangażować co najmniej 2 dziewczynki (plus coś o co można zaczepić gumę z jednej strony), przypomnieć sobie z dzieciństwa w jakie gry się grało, a może wymyślicie nowe figury i zasady?

Rzutki na rzepy – prosta, lekka gra, którą możecie zabrać ze sobą wszędzie. Tarcza z kolorowymi punktowanymi polami, do której rzucamy piłeczkami. Warto od razu zaopatrzyć się w dodatkowe piłki, gdyż łatwo się gubią. Dodatkowego smaczku doda wprowadzenie rywalizacji na punkty, a przy okazji zobaczycie jak szybko malcy nauczą się dodawać dziesiątkami.

Rakietki z piankową piłeczką do odbijania – zabawa raczej dla młodszych dzieci, łatwiejsza do opanowania niż badminton, można jej używać na trawie, na plaży i na podwórku.

Jojo lub zośka – możesz je zabrać ze sobą wszędzie! Jojo zacząć bawić się mogą już 5-latki, ale „zośka” wymaga większej wprawy i koordynacji ruchów. Są to znane od pokoleń zabawki, ale dzięki uczestnikom ostatnich edycji telewizyjnego show „Mam Talent”, stają się na nowo popularne.

Slackline – czyli specjalna szeroka taśma do zakładania między drzewami na wysokości kilkunastu-kilkudziesięciu centymetrów nad ziemią. Montujemy w parku, ogrodzie lub placu zabaw i próbujemy chodzić jak cyrkowcy! Slackline to sport, jeśli nas zainteresuje możemy znaleźć wiele rodzajów taśmy do ćwiczenia oraz fachowe porady jak osiągać coraz lepsze rezultaty, to doskonałe ćwiczenie równowagi.

Autorem artykułu jest KOGIS Portal Turystyki Dziecięcej www.kogis.pl – organizator obozów, wycieczek szkolnych, internetowa baza miejsc dobrego rodzinnego wypoczynku.

Zabawy wieczorne

 

Zimową porą długie wieczory dają się we znaki. Spróbujmy jednak znaleźć sposób na ich umilenie. Sprawmy, aby ciemność stała się atutem.

Cienie na ścianie

Najprostszą, bo nie wymagającą prawie żadnych przygotowań, zabawą jest teatrzyk cieni. Wystarczy źródło światła  – najlepiej mała biurkowa lampka, której światło można skierować w dowolnym kierunku.  Do tworzenia cieni można użyć kształtów, wyciętych z tektury i przyczepionych do patyczków, ale można też pozostać przy własnych dłoniach. Tutaj jednak teatrzyk wymaga krótkiego treningu przed (naśladowanie kształtów np. zwierząt wcale nie jest łatwe).

Światełka na wodzie

Do tej zabawy trzeba przygotować kilka rekwizytów. Przede wszystkim naczynie z wodą i świeczki typu tealight. Oraz coś, co będzie dryfować na powierzchni wody. Mogą to być łupiny od orzechów, papierowe kwiatuszki, kawałki kolorowych folii.

wieczorne1

Light-box

Wspaniały pomysł na wykorzystanie zimowych mroków. Szczególnie niedługo po rozebraniu choinki, bo potrzebne są do niej lampki – najlepiej o żółtym świetle. Wkładamy je do pudła z przezroczystą pokrywką i otrzymujemy świecący blat. Do tej zabawy warto wcześniej poszukać w sklepach kolorowych, transparentnych drobiazgów, które – układane na blacie – wyglądają zupełnie inaczej, niż oglądane w zwykłym świetle.

 wieczorne2

Na blacie można także: bawić się przelewaniem kolorowej wody, odrysowywać kształty przedmiotów, podłożonych pod kartkę i podświetlonych od dołu, bawić się galaretką, hydrożelowymi kulkami lub kolorowymi kostkami lodu.

 Świecące patyczki

Można je bez problemu kupić w sklepach internetowych. Plastikowe rureczki, wypełnione płynem, który zaczyna świecić po zgięciu patyczka.

Można z nich układać wzory, łączyć je w kształty, rozświetlać przezroczyste pojemniki i zanurzać w wodzie.

Bajki na ścianie

Czyli stary rzutnik (np. Ania), wyświetlający na ścianie bajki z klisz. Kto nie pamięta tej magii z dzieciństwa? Pudełko, w środku którego świeci mała żaróweczka, pokrętło, dzięki któremu zmieniają się sceny… Oglądanie takich bajek to cenny czas, spędzony razem. Musimy przecież odczytywać dziecku wyświetlany tekst. To trochę jak wspólne czytanie książeczki, wzbogacone jednak o nastrój, jaki może dać tylko mrok.

Projektora szukajmy na strychach i w zakurzonych pudłach u dziadków. Szczęściarzem jest ten, kto znajdzie. Bo kupno rzutnika i kilku bajek wiąże się z dość dużym wydatkiem.

 mamamili

http://mamamili.blogspot.com

Zabawy eksperymentalne – Lampa z bąbelkami

Druga instrukcja z cyklu Zabaw eksperymentalnych proponowanych przez Mobilną Naukę. wwwmobilnanauka.org.pl

lampkazbąbelkami

Zabawy eksperymentalne – Chemiczna pompka CO2

 

W imieniu Mobilnej Nauki zapraszamy na  cykl grafik przedstawiających proste doświadczenia chemiczne, fizyczne lub biologiczne, które możecie wykonywać w domu razem z dzieciakami.  Życzymy miłego eksperymentowania i zapoznaniem się z Mobilną Nauką: www.mobilnanauka.org.pl

mobilna Nauka eksp.1

Lodowe zabawy

Zima jest świetną okazją do zabaw z lodem. Nawet jeśli pogoda nie sprzyja i temperatura utrzymuje się powyżej zera – wtedy możemy skorzystać z pomocy zamrażarki.

Propozycja pierwsza:

Do miseczki nalewamy wody, a następnie wrzucamy do niej kilka drobiazgów. Miseczkę wystawiamy na balkon na całą noc lub umieszczamy na jakiś czas w zamrażarce.
Gdy woda zamarznie, wyjmujemy bryłę lodu z miseczki.
Do zabawy dokładamy: wodę o różnej temperaturze, łyżeczki, pędzelek, miseczkę z solą.
W ten sposób zabawa staje się eksperymentem pokazującym, jak roztapia się lód w przypadku: polania zimną i ciepłą wodą, posypania solą, smarowania pędzelkiem maczanym w ciepłej wodzie.

 lodowe1

Celem jest oczywiście uwolnienie z bryły lodu wszystkich przedmiotów.
Nie należy tylko przesadzić z ilością lodu – zabawa mogłaby się zawczasu znudzić.

Propozycja druga:

Przygotowujemy kolorową wodę. Możemy to zrobić, dodając do niej barwników spożywczych, lub namaczając kawałki kolorowej bibułki.
Wodę zamrażamy w foremkach do lodu. Powstałe kolorowe kostki dajemy dziecku do zabawy, najlepiej z łyżeczką i ciepłą wodą.
W tej zabawie możemy zrobić obrazek: kostki układamy na chłonnym podłożu, np. wacikach lub chusteczkach higienicznych i zostawiamy do roztopienia a następnie wyschnięcia.

lodowe2

Propozycja trzecia: 

Napełniamy balonik kulkami hydrożelowymi. Potem nalewamy do balonika wody, nakładając go na kran.

lodowe3

Balonik potrzebuje sporo czasu spędzonego w ujemnej temperaturze. Po dokładnym zamrożeniu dziurawimy balonik i zdejmujemy go z lodu. Otrzymujemy okrągłą bryłę z kolorowymi kulkami w środku. Z taką zabawą można przenieść się na dwór. Szczególnie, jeśli użyjemy kilku baloników i do każdego dodamy barwnika – lodowe kule będą kolorowe i zabawa nimi na śniegu może przynieść ciekawe efekty.
Zamiast baloników możemy użyć pojemników o różnych kształtach – wtedy powstaną nam kolorowe lodowe klocki, z których będzie można układać budowle na śniegu.

Zamrozić można prawie wszystko. W różnych kształtach i kolorach. A roztapiający się lód, który zamienia się w wodę do ciapania, chyba żadnemu  dziecku szybko się nie znudzi.

mamamili          

www.mamamili.blogspot.com