Category: Blogi Mam

Zabawy dotykowe

Dotyk rozwija się i dojrzewa najwcześniej ze wszystkich podstawowych zmysłów. Dziecko poprzez niego zbiera informacje o otaczającym je świecie. Robi to często nieświadomie, ale możemy pomóc mu doświadczenia z dotykania przenieść do świadomości, intensyfikując je i nazywając.

Oto przykłady zabaw, które nam w tym pomogą. Bardzo proste, nie wymagające dużych przygotowań ani zakupów.

Do pudełka wkładamy kilka przedmiotów, które dziecko zna i wielokrotnie miało w swoich rękach. Chustką zawiązujemy oczy albo po prostu zakrywamy nią pudełko (nie każde dziecko zaakceptuje zasłonięcie oczu). Dobrym rozwiązaniem jest też wycięcie z boku pudełka otworu, przez który zmieści się rączka. Następnie dziecko wkłada rękę do pudełka i wyciąga przedmiot. Zadanie polega na odgadnięciu – wyłącznie za pomocą dotyku – co trzyma w ręku. Inną wersją tej zabawy jest poproszenie dziecka o odnalezienie w pudełku konkretnego przedmiotu, nazywając go lub tylko opisując jego cechy.

zabawy dot1

Możemy też wprowadzić dodatkowe urozmaicenia: do dwóch pudełek wkładamy takie same przedmioty. Tutaj trudność polega na odnalezieniu par, używając obydwu rąk jednocześnie.

W trakcie takich zabaw dziecko rozwija swoje zdolności manipulacyjne, a także doskonali swoją wyobraźnię (musi „zobaczyć” przedmiot w swoich myślach) i uczy się logicznego myślenia. Takie zabawy ponadto pozytywnie wpływają na synchronizację półkul mózgowych.

Inną zabawą, która znakomicie rozwija zmysł dotyku jest ścieżka sensoryczna (fakturowa). Gotowe ścieżki są, co prawda, dostępne do kupienia, ale dużo większe możliwości daje samodzielne ułożenie własnej, która za każdym razem może być inna. To również duża oszczędność pieniędzy – można tu wykorzystać materiały dostępne w domu. Mogą to być kawałki różnych tkanin, folia bąbelkowa, guziki lub koraliki, wysypane do płaskiego pudełka, piasek, a nawet woda o różnej temperaturze.

Stopy są bardzo wrażliwe i różne faktury będą wywoływały odmienne wrażenia. Te wrażenia warto nazywać: twarde, kłujące, zimne, delikatne itp. Dziecko może samodzielnie określać cechy poszczególnych elementów ścieżki – tym silniej będzie musiało się skoncentrować na tym, czego dotyka. Chodzenie po ścieżce dodatkowo usprawnia motorykę dużą i rozwija równowagę – podczas przechodzenia po kolejnych polach.

zabawy dot 2

Ćwiczenia stymulujące zmysł dotyku można wplatać w zabawę na rozmaite sposoby. Dzieci naprawdę je lubią, dobrze wykonane zadanie daje im dużo satysfakcji, a ich wpływ na rozwój jest bardzo duży.

mamamili

http://mamamili.blogspot.com

Pobawmy się z dziećmi w recykling

 

W każdym domu znajdą się kawałki połamanych kredek świecowych. Takich, którymi się już nie rysuje, bo niewygodnie je trzymać, szczególnie dziecku. Ale czy nadają się już tylko do wyrzucenia? A może warto dać im drugie życie?

Nazbierajmy trochę końcówek kredek, takich, które zazwyczaj przeznaczamy już do wyrzucenia. Im więcej różnych kolorów, tym lepiej.

recycling1

Gdy mamy już ich znaczną ilość, możemy przystąpić do recyclingu. Przede wszystkim obieramy je z papierków. Następnie należy je pokroić na małe kawałeczki i powkładać do silikonowych foremek do kostek lodu. Im ciekawsze będą miały kształty, tym lepiej. Kredki można recyklingować w dwóch wariantach – nowopowstałe będą jedno lub wielokolorowe. W pierwszym przypadku dziecko będzie musiało posegregować okrawki kolorami, w drugim – dokładnie je pomieszać. Nie bójmy się nakładać dużo – od tej pory kredki będą już tylko zmniejszać swoją objętość.

recycling2

Kredki wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 100 °C, upewniwszy się uprzednio, że nasze silikonowe foremki są przystosowane do tego. Czas pieczenia to około 10 minut.

Zależy on jednak od rodzaju kredek i najlepiej obserwować je w trakcie pieczenia – wystarczy, jeśli się roztopią. Nie powinny zabulgotać – wtedy po zastygnięciu będą się kruszyć.

Po wyjęciu z piekarnika foremki muszą wystygnąć. Lato, niestety, nie sprzyja temu procesowi, dlatego musimy uzbroić się w cierpliwość (której na ogół brakuje naszym dzieciom: Mamusiu, kiedy kredki ostygną? Mamusiu, czy kredki już ostygły? Mamusiu, przynieś kredki. Mamusiu, kredki na pewno już ostygły. Mamusiu, czy kredki już ostygły?)

Gdy kredki nareszcie ostygną wyjmujemy je z foremek. Trzeba to robić bardzo delikatnie, bo w przypadku bardziej skomplikowanych kształtów niektóre z nich mogą nie zachować się w całości.

Nowa forma kredek jest bardzo ciekawa.

recycling3

Jeśli użyte kawałki miały różnorodne kolory, takie też otrzymamy kredki.

Nie za bardzo nadają się one do rysowania małych kształtów, raczej do kolorowania większych powierzchni, wtedy lepiej wykorzystuje się ich właściwości. Świetną techniką, w której można je zastosować jest frotaż, czyli zamalowywanie kartki, którą nakryty jest jakiś porowaty przedmiot.

Korzyści płynące z recyklingu kredek są niezaprzeczalne. Nasze dziecko uczy się, że przedmioty – z pozoru już nieużyteczne – można powtórnie wykorzystać, do tego samego lub innego celu. Zobaczy również, że zabawki są dostępne nie tylko na sklepowych półkach, ale że można tworzyć je własnoręcznie, a to dostarcza mnóstwa radości i satysfakcji. Komplet „nowych” kredek, zapakowany w ozdobne pudełko, może być także niepowtarzalnym prezentem dla innego zaprzyjaźnionego dziecka. Własnoręczne wykonanie znacznie podnosi wartość takiego podarunku. Dodatkowo pobudza to wyobraźnię dziecka, które będzie szukało innych pomysłów na wykorzystanie rzeczy z pozoru już niepotrzebnych. A to bardzo cenne.

mamamili

http://mamamili.blogspot.com

Po chleb i mleko przez internet.

zakupy 0n-lineWyobraźcie sobie taką sytuację: dwójka dzieci, jedno malutkie, drugie chore i nie może wychodzić z domu. Jest środa wieczór, w lodówce tylko światło, kończą się pieluchy. Mąż na szkoleniu do późna i wcześnie rano znowu idzie do pracy. Przez cały dzień nie było kiedy, ani jak, zrobić zakupów. Dla zmęczonej mamy to scena niemal jak z dramatu. Zwłaszcza, jeśli nie ma kogo poprosić o pomoc. Takie chwile zdarzały mi się często w ciągu ostatniego roku i jednym ratunkiem w takich momentach były dla mnie zakupy przez internet.

Choć osobiście wolę robić zakupy bezpośrednio w sklepie, to w sytuacjach awaryjnych bez większych oporów zamawiam przez internet pieczywo, napoje, nawet mięso, czy wędliny. Wybieranie produktów zajmuje trochę czasu i nie zawsze jest to, czego się najbardziej chce. Ale jest kilka plusów takiego rozwiązania: zakupy dostarczane są do samych drzwi mieszkania, można zaplanować godzinę dostawy, można kontrolować na bieżąco wartość i zawartość koszyka.Wiem, że nie będę musiała dźwigać zgrzewki wody mineralnej czy paczki pieluch na moje piętro. Wiem, że mogę spokojnie zająć się chorym dzieckiem i nie martwić się z czego ugotuję obiad.

Zakupy on-linie warto jednak zaplanować, najlepiej po południu, czy wieczorem – będziemy mieć pewność, że przed południem następnego dnia zostaną nam dostarczone. Każdy sklep jasno określa zasady takich zakupów, koszty dostawy, terminy. Zachęcam do zapoznania się z tymi możliwościami – nigdy nie wiadomo, kiedy okażą się użyteczne.

W Lublinie są dwa markety on-line, które mają w swojej ofercie m.in. produkty spożywcze i artykuły dziecięce. Zapraszam do zakładki Delikatesy on-line.

Jesteś mamą i masz ochotę podzielić się swoimi doświadczeniami życia w Lublinie lub swoimi przemyśleniami? Zapraszamy do kontaktu: redakcja@mamawlublinie.pl